W piątek 5 grudnia, krótko po godz. 9:00 rano, Sejm przechodził w tryb maksymalnego bezpieczeństwa. Posłowie zostawiali telefony, smartwatche i wszystkie urządzenia elektroniczne w specjalnych kopertach. Na salę plenarną mogli wejść z pustymi rękami. W sali wyłączono systemy nagłośnieniowe podłączone do zewnętrznych sieci — włączono autonomiczny system, całkowicie izolowany od internetu. To nie była zwykła sesja. To była odpowiedź premiera Donalda Tuska na prezydencki sprzeciw wobec ustawy o kryptowalutach, ale przede wszystkim — ujawnienie zagrożenia, które przez ostatnie miesiące milczała polska elita polityczna.
Kiedy rzeczywistość okazała się intensywniejsza od oficjalnej wersji
Oficjalnie nikt nie miał prawa ujawnić, co premier mówił w tych kilkadziesiąt minut. Jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna,media znały temat już wcześniej, a sami posłowie rozpowiadali go dziennikarzom zaraz po wznowieniu jawnych obrad. A przecież , co istotne to właśnie ta jasna informacja była kluczem do zrozumienia całego konfliktu między rządem a prezydentem Karolem Nawrockim. To konflikt nie o pieniądze, ale o bezpieczeństwo Polski.
Premier Tusk rozmawiał o „kryptoaferze i rosyjskim śladzie w tej aferze". Brzmi zagadkowo? Powinno. Ponieważ ta historia zaczęła się w 2023 roku, kiedy polska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) rozbiła sieć szpiegowską działającą dla Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Rosji.
Michaił M. i sieć dywersantów - fakty z akt ABW
Zatrzymani zostali członkowie grupy to 12 obywateli Ukrainy, 3 obywateli Białorusi, 1 obywatel Federacji Rosyjskiej. Ale centralną postacią okazał się 28-letni Michaił M., obywatel Federacji Rosyjskiej, który koordynował całą operację. Jego specjalność? Obsługa kryptowalut. To była jego złota duda na stanowisku FSB potrafi prać pieniądze poprzez bezimienne portfele, może szybko transferować fundusze, nie zostawiając śladów w tradycyjnym systemie bankowym.
Wynagrodzenie za wykonane zadania przekazywano w kryptowalutach — tak opisała tę operację sama ABW w oficjalnym komunikacie z grudnia 2025 roku. Michaił M. „z uwagi na posiadaną specjalistyczną wiedzę w dziedzinie kryptowalut, udzielał wsparcia FSB w zakładaniu i obsłudze portfeli kryptowalutowych biorących udział w finansowaniu zadań realizowanych przez członków ustalonej grupy przestępczej".
To nie były zabawy. To były transfery dla ludzi, którzy prowadzili operacje sabotażowe na terenie Polski. A Michaił M. był łącznikiem między Kremlem a dywersantami na polu bitwy.
Sławomir Cenckiewicz wie, co się dzieje i czy prezydent słucha?
W listopadzie 2025 roku szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) Sławomir Cenckiewicz — człowiek wybrany na to stanowisko przez samego prezydenta Nawrockiego — udzielił wywiadu dziennikarzom z Financial Times. Jego słowa były wyraźne i przerażające. To były słowa człowieka, który codziennie zajmuje się zagrożeniami bezpieczeństwa Polski.
Cenckiewicz powiedział, że „Rosja wykorzystuje kryptowaluty jako metodę płatności, by finansować sabotażystów organizujących ataki na terenie państw Unii Europejskiej". Podał konkretne przykłady. W nocy z 9 na 10 września 2025 roku nad polską przestrzenią powietrzną pojawiły się rosyjskie drony. To nie była przypadkowość. Według szefa BBN, drony i inne akty sabotażu na infrastrukturze krytycznej tj. sieciach wodociągowych, kolejowych były finansowane właśnie za pośrednictwem kryptowalut.
To było alarmujące bo oznaczało, że polska służba bezpieczeństwa doskonale wie, jaki jest problem. Ale wyglądało na to, że niektórzy decydenci tego nie rozumieją.
Dlaczego prezydent zawetował ustawę, jeśli jego doradca mówi inaczej?
Tu pojawia się pytanie, które zadawali sobie nawet politycy z obozu prezydenta: czemu zawetować ustawę, którą rekomenduje szef BBN?
W piątek 1 grudnia 2025 roku prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów. Jego uzasadnienie było jasne i klarowne, ustawa zagrażałaby wolnościom obywatelskim, mogłaby hamować rozwój innowacyjnej gałęzi gospodarki. Rzecznik prezydenta argumentował, że przepisy są zbyt surowe, że ingerują w rynek.
Ale tu pojawia się drugi problem logiczny. Szef BBN doradca samego prezydenta mówi jasno: brak regulacji kryptowalut równa się łatwiejsze finansowanie rosyjskich sabotażystów. A prezydent w to nie wierzył.
Premier Tusk na wtorkowym posiedzeniu rządu cytował dokładnie te słowa Cenckiewicza i dodał: „To weto jest kompletnie nie do obrony. Dziwny jest związek pana prezydenta z kryptoaferą". Wzmianką o „dziwnym związku" sugerował, że w prezydenckiej rezydencji coś nie do końca współgra w ocenie zagrożeń.
Operacja „pokazania" jak rząd zmanipulował sytuację (czy może obudził świadomość?)
Pytanie, które naturalnie się nasuwa: czy rząd Tuska rzeczywiście ma nowe, sensacyjne informacje o bezpieczeństwo, czy może wykorzystuje bezpieczeństwo jako argument do zdyskredytowania prezydenta?
Rzeczywistość jest bardziej złożona. Informacje o rosyjskich agentach, o finansowaniu przez kryptowaluty to nie były tajemnice. ABW wiedziała od 2023 roku. Sławomir Cenckiewicz wiedział, bo to jego raport. Media również wiedziały, bo artykuły na ten temat ukazywały się już w listopadzie i grudniu. Ale pokazanie tego wszystkiego razem, w jednym pakiecie, na tajnej sesji Sejmu, przed głosowaniem nad wetem to była klasyczna operacja polityczna.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak powiedział na antenie Polsat News: „Ludzie w służbach specjalnych kompletnie nie rozumieją tego weta". To było mocne. To było oskarżenie, że prezydent nie słucha swoich doradców.
Głosowanie: czy rząd złamie weto?
Po tajnej sesji Sejm miał przystąpić do głosowania nad odrzuceniem prezydenckiego weta. Do tego potrzeba 276 głosów — czyli 3/5 większości.
Matematyka była przytłaczająco jasna: koalicja (PO, PSL, Lewica) miała głosować za około 248 głosów. PiS również miał głosować za ponad 190 głosów. Razem to znacznie powyżej 276. Nawet jeśli niektórzy posłowie wstrzymaliby się od głosu, liczby były nie do zatrzymania. Konfederacja miała głosować przeciw, ale to zaledwie 24 głosy.
Oznaczało to jedno: weto Nawrockiego upadnie. Ustawa o regulacji kryptowalut wejdzie w życie. A to oznacza i to było kluczowe dla Tuska że polska Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) będzie miała prawo monitorować firmy kryptowalutowe, blokować oszustów, oraz co dla bezpieczeństwa było najważniejsze śledzić przepływy kryptowalut, które mogą służyć finansowaniu sabotażystów z Kremla.
Co dalej dla Polski i dla kryptowalut?
Polska jest jednym z ostatnich państw Unii Europejskiej, które nie dostosowały się do unijnego rozporządzenia Markets in Crypto-Assets Regulation (MiCA). Termin upłynął 30 grudnia 2024 roku. Teraz robimy to pospiesznie, pod presją zagrożenia.
Jeśli Sejm rzeczywiście przegłosuje odrzucenie weta, polska ustawa wejdzie w życie. Do 1 lipca 2026 roku KNF będzie musiała uruchomić system monitorowania kryptowalut. Od tego dnia wszystkie przepisy będą w pełni operacyjne.
Dla zwykłych obywateli oznacza to: banki będą mogły swobodnie handlować kryptowalutami. Giełdy kryptowalutowe będą regulowane. Dla oszustów będzie trudniej. A dla służb specjalnych będą mogły śledzić przepływy pieniędzy, które mogą być wykorzystywane do finansowania sabotażu.
Dla Kremla oznacza to: koniec łatwych przelewów dla agentów w Polsce. Będzie to trudniej, ale nie niemożliwie. Rosja zawsze znajdzie sposoby. Ale bronić się będzie znacznie trudniej.
Konflikt Tusk-Nawrocki: czy to naprawdę o bezpieczeństwo?
Warto zadać pytanie, które zadawali sobie politycy opozycji: czy rzeczywiście chodzi o bezpieczeństwo, czy to polityczna gra pomiędzy premierem a prezydentem?
Odpowiedź jest wielowymiarowa. Z jednej strony tak, rzeczywiście istnieje zagrożenie ze strony Rosji, i rzeczywiście kryptowaluty są używane do finansowania sabotażu. To nie jest wymysł ani propaganda. To fakty potwierdzone przez ABW, BBN i oficjalne komuniki służb specjalnych.
Z drugiej strony rząd Tuska wykorzystał to zagrożenie do zdyskredytowania prezydenta, który wybrał inną drogę. Pokazanie wszystkiego na tajnej sesji, w tle prezydenckiego weta, tuż przed głosowaniem to klasyczna manewra polityczna o najwyższej próbie.
Pytanie dla czytelnika brzmi: czy to znaczy, że zagrożenie jest nie do poważenia? Absolutnie nie. Czy to znaczy, że rząd gra polityką? Oczywiście. Obie rzeczy mogą być prawdziwe jednocześnie i w tym tkwi cały paradoks polskiej polityki.
Linie podziału: kto jak głosuje i dlaczego
Głosowanie nad wetem pokazało ciekawą dynamikę polityczną. PiS, który zwykle sprzeciwia się wszystkiemu, co robi Tusk, tym razem głosował razem z koalicją. Dlaczego? Bo nawet dla Prawa i Sprawiedliwości bezpieczeństwo Polski jest ważniejsze niż partyjne spory i punktacja polityczna.
Konfederacja głosowała przeciw, broniąc wolności gospodarczej i argumentując, że regulacja to ingerencja w rynek i naruszenie praw człowieka. To logiczne stanowisko, biorąc pod uwagę ideologię ruchu libertariańskiego.
Ale najciekawsze było to, że Sławomir Cenckiewicz człowiek powołany przez prezydenta faktycznie wspierał rząd i jego stanowisko. Jego wywiad dla Financial Times brzmiał jak argumentacja za ustawą, a nie przeciw niej. To była bardzo wyraźna, choć niechętnie wyrażona krytyka prezydenckiego weta, pochodząca z najbliższego otoczenia głowy państwa.
Bezpieczeństwo vs. Wolność czy musimy wybierać?
Tutaj właśnie leży jądro sporu, który przekracza tradycyjny podział na lewicę i prawicę. Prezydent Nawrocki uważa, że regulacja kryptowalut to zbyt duża ingerencja w wolność obywatelską i autonomię rynku. Rząd Tuska uważa, że to niezbędne dla bezpieczeństwa. I obie strony mają rację ale w różnych kontekstach.
Rzeczywiście, regulacja może ograniczyć wolność indywidualnego handlu kryptowalutami. Rzeczywiście, brak regulacji ułatwia sabotażystom finansowanie operacji niszczących polską infrastrukturę krytyczną. Problem w tym, że te dwa stanowiska są trudne do pogodzenia bez kompromisu, a kompromisy zawsze kosztują.
Ustawa, którą Sejm miał przegłosować, zawierała przepisy, które mogłyby być używane do usuwania stron internetowych, blokowania dostępu do portfeli. To budziło obawy o wolność słowa i prawo do dysponowania swoimi pieniędzmi. Ale zawierała również mechanizmy, które mogłyby uniemożliwić Kremli finansowanie sabotażu i destabilizacji Polski. To zwiększałoby bezpieczeństwo.
Najczęściej zadawane pytania
Co dokładnie mówił Tusk na tajnej sesji?
Dokładnie tego nie wiemy, bo sesja była tajna. Ale na podstawie reportaży mediów i wypowiedzi posłów wychodzących z Sejmu, wiemy, że mówił o rosyjskich grupach dywersyjnych finansowanych kryptowalutami, o zagrożeniu dla infrastruktury krytycznej Polski sieci energetyczne, kolejowe, wodociągi i domyślnie o tym, dlaczego prezydenckie weto stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.
Czy ustawa o kryptowalutach rzeczywiście uchroni nas przed sabotażem?
Częściowo to jest najprawdziwsza odpowiedź. Regulacja utrudni Rosji finansowanie operacji za pośrednictwem legalnych giełd i portfeli. Ale nie zatrzyma jej całkowicie Kreml zawsze znajdzie sposoby na obejście przepisów, użyje kryptowalut mniej znanych, przesunie operacje do systemów pozagiełdowych. Celem regulacji jest utrudnienie, nie całkowite wyeliminowanie zagrożenia jest to niemożliwe.
Dlaczego prezydent Nawrocki zawetował ustawę, jeśli jego doradca ją popiera?
To jest pytanie, które zadawali sobie nawet politycy z jego obozu politycznego. Możliwe wyjaśnienia: albo prezydent nie zgadzał się z oceną szefa BBN dotyczącą skali zagrożenia, albo inne argumenty dotyczące wolności obywatelskich i praw konstytucyjnych były dla niego ważniejsze. W każdym razie, ta osobliwość polityczna nie została wyjaśniona do końca.
Czy Polska będzie teraz „bezpieczna" przed Rosją?
Nie. Żaden kraj nie jest w pełni bezpieczny przed wrogiem, takim jak Federacja Rosyjska z jej rozbudowanym aparatem agencji bezpieczeństwa i dywersji. Ale ze wdrożoną regulacją kryptowalut Polska będzie miała lepsze narzędzia do śledzenia, przechwytywania i zatrzymywania operacji finansowanych przez Kreml. To znaczący krok naprzód w ochronie infrastruktury, ale nie rozwiązanie całościowe i całkowite.
Co to oznacza dla zwykłych inwestorów kryptowalut?
Oznacza to, że giełdy będą musiały być zarejestrowane i regulowane przez Komisję Nadzoru Finansowego. Dla uczciwych inwestorów to zwiększenie bezpieczeństwa i zmniejszenie ryzyka oszustów, którzy często operują na nieregulowan ym rynku. Dla tych, którzy chcą operować poza systemem to utrudnienie. Dla zdecydowanej większości polskich obywateli to neutralna zmiana, która najprawdopodobniej poprawi bezpieczeństwo całego rynku kryptowalut.
Źródła i weryfikacja:
Oficjalny komunikat Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego z grudnia 2025 roku o rozpracowaniu grupy szpiegowskiej finansowanej w kryptowalutach — Ministerstwo Spraw Wewnętrznych
Wywiad Sławomira Cenckiewicza dla Financial Times (listopad 2025) — szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego
Wiadomości z portali informacyjnych: Gazeta.pl, Business Insider Polska, Radio Kraków, money.pl, Oko.press z listopada i grudnia 2025 roku — wszystkie dotyczące tajnych obrad Sejmu i kwestii regulacji kryptowalut
Komunikat Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji dotyczący zagrożeń dla infrastruktury krytycznej Polski (2025)
Raport Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) z września 2025 roku na temat planowanych operacji sabotażowych Rosji i Białorusi wobec Polski
Wypowiedzi ministra Tomasza Siemoniaka, koordynatora służb specjalnych, dla mediów — Polsat News, grudzień 2025
Oficjalne komunikaty z portalu Biura Bezpieczeństwa Narodowego (bbn.gov.pl) dotyczące finansowania sabotażu przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa Rosji
